W wierszach Joanny Lech (urodzonej w 1984 r.), narzuca się zwłaszcza widmowość i równocześnie pokawałkowanie rzeczywistości. Świat do rozpoznania został tu udostępniony wyłącznie fragmentarycznie. Nie zapewniając wystarczającego odniesienia do całości, przemawia przez pamiątki, obsesyjnie powracające i uchwytne wyłącznie dla zmysłów: blizny, chłód i wilgoć, która „wciska się tu przez wszystkie szczeliny”. Lech podkreśla znaczenie dysonansu pomiędzy nią a otaczającą ją rzeczywistością, jej niepewność wydaje się posiadać wymiar elementarny, o czym świadczą choćby zdawkowe określenia upływającego czasu: „chyba południe”, właściwe dla obserwatora, który zatracił orientację względem zasadniczych punktów odniesienia.
Bohaterka wierszy Joanny Lech zaznaje dojmującej obcości także względem samej siebie. To odczucie wydaje się rozprzestrzeniać na otoczenie. Można powiedzieć, że znajdujemy tu uwspólnienie w obcości: „kiedy przesuwam palcami po twojej dłoni, staje się zimna / blada i tak samo obca”.
Interesującym motywem w liryce Lech jest głód. Pojawia się notorycznie. Niewykluczone, że stanowi podwójny test: potwierdza fizykalne istnienie pozostałości po świecie rzeczywistym oraz sankcjonuje obecność bohaterki wierszy. Zestawiony ze zmysłem dotyku, nabiera atrybutów właściwych dla przedmiotu i pozostawia po sobie ślady: „Blizna, która przechodzi przez gardło, / zaczęła się od dotyku”.
„Zapaść” – tak można by podsumować debiut Joanny Lech – to smutna i poruszająca opowieść o świecie, który zawsze okazuje się cudzy i niewystarczający, i o samotności, której sens – na podobieństwo sensu owego świata – w ostatecznym rozrachunku może okazać się wątpliwy.
Roman Honet
Tygodnik Powszechny 19/2010