Jeden Coelho to dla świata aż nadto
- Cała literatura to próby zaklinania przeszłości - mówi Joanna Lech nominowana do nagrody Nike 2011 za tom wierszy "Nawroty" (WBPiCAK, Poznań)
Prezentujemy 20 książek nominowanych do tegorocznej Nike. Wszystkim autorom zadaliśmy te same pytania.
1. O czym jest pani książka?
Założyłam sobie, że napiszę książkę o obsesji. O tych wszystkich rzeczach, które we mnie tkwią i nie dają o sobie zapomnieć. Czyli o braku, niepokoju, rozpadzie. O powrotach, także do dzieciństwa. Oraz o tym, że wszyscy jesteśmy zakładnikami naszych własnych umysłów. O wspomnieniach, które wciąż nosimy ze sobą jak niepotrzebny bagaż, i o tym, w jaki sposób wpływają na naszą rzeczywistość. Więc o nawrotach w każdym tego słowa znaczeniu. Ale także o śmierci i stracie - ponieważ życie pcha nas do przodu i czasem zapominamy, że nie tylko tracimy teraźniejszość, ale że całą przyszłość budujemy sobie na zgliszczach.
"Nawroty" to książka przede wszystkim o pamięci, o zaklinaniu przeszłości. Ale przecież cała literatura to takie próby zaklinania.
2. Jak pani sobie wyobraża swojego czytelnika?
Czytelnik - to mityczne stworzenie kupujące książki i pomieszkujące w bibliotekach? Trudno mi go sobie wyobrazić. Pisałam te wiersze z myślą o jednej osobie, która na pewno ich nie przeczyta, bo już nie żyje. Ale ponieważ mówi się, że czytelnikami poezji są sami poeci, niech więc będzie, że ten mój hipotetyczny czytelnik to kolega po piórze, który przypadkiem wszedł w posiadanie mojego tomiku. Na przykład wymienił go na swój własny.
3. Jaka jest najważniejsza książka w pani życiu?
To okrutne pytać tylko o jedną książkę. Wyobrażam sobie, że takie przełomowe dzieło powinno zatrzymać czas, spowodować udar albo chociaż odmienić świadomość. Niczego takiego nie przeżyłam. A może jeszcze muszę na to poczekać.
Natomiast są dwie książki, którym było do tej ważności najbliżej. "Gra w klasy" Cortázara - książka labirynt, która uświadomiła mi, że rzeczywistość nie zawsze jest uporządkowaną i przewidywalną przestrzenią, za jaką zwykłam ją uważać. I "Rzeźnia numer pięć" Vonneguta. Proza, która wkręca się do mózgu niczym śruba, czegoś tam dotknie, coś poruszy i nagle uruchamia się z tego cały świat obrazów z ładunkiem absurdu i swoistego poczucia humoru. Czyli książka, która powoduje kaca, drgawki i przewartościowanie wszystkiego.
4. Za żadną cenę nie chciałabym pisać jak...
Paulo Coelho. Jeden to dla świata aż nadto.
5. Co jest ważniejsze - literatura czy polityka?
Literatura jest ważna, zwłaszcza dla pisarzy. Natomiast polityka w ogóle ważna nie jest. Mnie i tak najbardziej interesuje egzystencja.
6. Jeśli nie pani, to kto z 20 nominowanych powinien dostać w tym roku Nike?
Wprawdzie mam swoje typy, książki, które z różnych względów chciałabym, żeby zostały nagrodzone, ale nie jestem w stanie rozstrzygnąć, która z nich najbardziej na to zasługuje.