Kręgi

Kręgi

Wcześniej tylko powódź, zasypane drogi; znaki na niebie,
ślady na śniegu czarnym jak smoła. Pamiętasz popiół,
choć ogień był tylko w głowie – może dlatego podwórko
zmieniło się w mgłę; zarosły szyny. Zapadły się ściany.

To wszystko wraca jak pięść. Połyka nas wszystko,
czego się nie da wypełnić, posklejać z kawałków;
otwierać jak żyły, do kości.

Zapomnisz o tym, gdy wróci zima. Zostaną kręgi,
drgania; szalik wetknięty pod krę, puste jezioro
pokryte lodem jak folią.

Joanna Lech

lech.of--usuń--@gmail.com

copyrights © Joanna Lech, 2009-2011